Policja, prokuratura i sąd próbują wsadzić do zakładu psychiatrycznego zdrowe osoby | OnetNews

Policja, prokuratura i sąd próbują wsadzić do zakładu psychiatrycznego zdrowe osoby | OnetNews

Policja, prokuratura i sąd w Tarnowie próbują wsadzić do zakładu psychiatrycznego zdrowe osoby. Dlaczego? Bo te skonfliktowały się z miejscowym establishmentem. – Byłam kilkukrotnie zatrzymywana. Z mieszkania mojej mamy wyprowadzano mnie w kajdankach. Od kilku lat po prostu nie mamy życia – opowiada Katarzyna Guziak.

Proceder, z którym zetknęli się dziennikarze Onetu, w Tarnowie wygląda następująco – zaczyna się od osoby, która z jakichś powodów nie jest wygodna dla lokalnego establishmentu. Może to być ktoś, kto podpadnie miejscowemu urzędnikowi albo posiada atrakcyjną działkę. Osobą tą zaczyna interesować się policja, prokuratura lub inny urząd. Sprawa idzie do sądu, a ten kieruje taką osobę na przymusowe badanie psychiatryczne. Wyznaczeni przez sąd psychiatrzy orzekają chorobę psychiczną i zalecają zamknięcie w zakładzie psychiatrycznym lub domu pomocy społecznej.

Taka sytuacja dotknęła m.in. braci S., którzy mieszkają w jednej z podtarnowskich wsi. Mimo zaawansowanego wieku są samowystarczalni i nie wymagają pomocy. Żyją skromnie, lecz na niezwykle atrakcyjnej działce z dużym obszarem leśnym.

Gdy się do nich zgłaszamy, są tak zastraszeni, że trudno namówić ich na rozmowę. Okazuje się bowiem, że Gminny Ośrodka Pomocy Społecznej w Tarnowie postanowił przymusowo oddać ich pod opiekę państwa.

– Żyjemy sobie spokojnie, mamy wypracowane emerytury, z opieki społecznej nie korzystamy. Nagle dostajemy pismo z sądu, że musimy zostać przebadani przez biegłego psychiatrę. Niedługo potem przyjeżdża policja, zakuwa nas w kajdanki i przewozi do sądu. Mój brat ma 80 lat i tak go skutego wieźli – opowiada pan S.

Bracia faktycznie zostali poddani ocenie psychiatrycznej biegłej sądowej, która stwierdziła, że obaj mają identyczne przypadłości: „zespół urojeniowy” i „niezdolność do samodzielnego zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych”. Zaleciła też przyjęcie obu panów do domu pomocy społecznej.

Kiedy jednak niezależni psychiatrzy w Krakowie stwierdzili, że bracia są zdrowi, sąd odrzucił wniosek o umieszczenie ich w domu opieki. Tylko że na tym ich problemy się nie skończyły. W trakcie zatrzymania zarekwirowano im zwierzęta. Za każdy dzień przetrzymywania ich przez urząd braciom naliczane były opłaty. Ponieważ nie mieli oszczędności, dług mogli spłacić… jedynie działką.

Niedawno nastąpił jednak kolejny zwrot akcji. Bracia S. dostali wyrok sądu, który uznał zabór ich zwierząt za bezprawny, lecz teraz urzędnicy zarzucają im złe traktowanie zwierząt.

– Nie wiemy, czemu nas to wszystko spotyka. Nie złego nie zrobiliśmy, nie popełniliśmy żadnego przestępstwa, a traktuje się nas jak przestępców – opowiada jeden z braci S.

Subskrybuj kanał:
https://www.youtube.com/user/onetnews?sub_confirmation=1

Facebook Onet Wiadomości: https://www.facebook.com/OnetWiadomosci/

Aby śledzić więcej informacji, zapraszamy: www.onet.pl

Comments are closed.